za chwile odjazd do Szanghaju, pociag spieszny i mily tlyko ze obok glosnika spie, i to na samej gorze. Wieczorne odjazdy sa mile bo sie oszczedza na noclegu, a sypialny pociag to calkiem konkretny luxusik.
marzec 22, 2007
marzec 20, 2007
31 dzien, jeszcze Beijing
Wycieczka do Hutong.. czyli czegos co mozna by z wolnego tlumaczenia nazwac ‘ prawdziwe miasto’ i faktycznie sporo tam prawdziwych Chin. Takich zapuszczonych, uplecionych na starych konstrukcjach. Ludzi prostych i wesolych. Zaden garniturniak tu zapewne nie zaglada. Pogoda nie taka jak trzeba, wszyscy pochowali sie w domach i sie grzeja. Na pocztowkach wyglada to slicznie. Jednak sporo zalezy od ’sezonu’.Mija mnie sznurek ryksz z europejczykami z kamerami i kocykami na kolanach. to jest dopiero przygoda
haha
Pekinska kaczka.. taaaaaaa, to temat dlugi by byl, ale nie chce mi sie o tym pisac dzis za duzo. Czuje sie po niej zle. Zamowilem cala, je sie to cos w takim nalesniku, do tego warzywa i jakies sosy. Nie chce tu sie chwalic bron boze, ale przed wyjazdem robilem pieczona kaczke w domu i byla o niebo lepsza. W restauracji wydalem 100Y za moj obiad i byla to wtopa tego wyjazdu. Powracam do pospolitych stolowek za 4-8Y. Zdrowe to i przepyszne. Mam dzis niepewne samopoczucie i od 3 godzin ta kaczka sie w zoladku mi topi i topi i nie moze utopic. Ciagle bulgocze i krzyczy ‘ratunku’. Oczywiscie w restauracji podano mi English menu gdzie cena byla o 50% wyzsza, wiec poprosilem o Chinske i od razu inaczej sie na mnie patrzono. Tak jakos mniej milo. tak jakby nie podobalo sie im ze turysta sie nie dal nabrac. Pomimo jednak ‘kaczego’ incydentu, haha, jade z wielkimi nadziejami na szanghaj. Kaczki sa trudne zwierzaki, zyja w swoim swiecie i zwyke parami, moglem to przewidziec, ze nawet w pekinie , polakowi kaczka nie jest dana do zjedzenia. Leo Hostel to takie mile miejsce, ale za glosno i za sztywno tu. Jedzenie maja beznadziejne i drogie. Nie probowalem, ale zapachy sie unosza bo tu wszyscy si estoluja z przyjezdnych. Powracajac do Hutong, bardzo zaluje ze wczesniej tam nie wpadlem. Po drodze zachaczylem o Lama Temple, ale balem sie wejsc do srodka, 50Y bilet i autokary europejskich tlumow w wieku 40-90 lat. Szkoda czasu, ale tez szkoda ze tak tam jest komercyjnie. Maszynka do robienia pieniedzy. Mijam rosyjska ekipe 40 ludzikow, od razu mnie namierzaja i cos do mnie mowia po rosyjsku, ale wlalsnei wychodzilem i tylko oddalem ‘ powodzenia ‘. Zaswiecili mi swoimi zlotymi zabkami szczerze ![]()
Prawde mowiac 2 dni to duzo za malo zeby cos o pekinie powiedziec. Ja nic tam jeszcze ciekawego nie zobaczylem, poza Hutong’iem i murem. Zycie w miescie schowalo sie w domu i si egrzeje przy telewizorze. Z nocnych obserwacji wynika ze wierzowce tu sa zamieszkale w 0.5- 1 %, ciekaw jestem co sie dzieje z reszta pustych mieszkan. Pekin przygotowuje sie goraczkowo do olimpiady. Buduje sie na nowo. Wszedzie budowa i wielkie plansze pokazujace planowana inwestycje. Wszystko stoi puste. Ja mam duze watpliwosci co do tych poterznych powierzchni budynkow. Kto tam bedzie mieszkal ?









marzec 19, 2007
dopiero 30 dzien
Rany./. ja tu juz ze 2 lata jestem. Jakis wielki mur dzis widzialem, w mgle i deszczu. Nie bylo wyjscia. Walka z zachlannoscia i kombinatorstwem na dworcu, ze niby nie ma juz busow do wielkiego muru, a tu 980 adam znalazl, za 15Y, potem w miejscowosci na ‘S’ ( bo piszac to mam troszke promila) minibus i walka z gosciem na Juany.. ze 360 na 140Y w dwie strony ,180KM, i 3 godz czekania kierowcy, to on tak tylko 30Y zarobil. Biedny zostal postawiony przed faktem ze w taka pogode to juz nikogo nie znajdzie , a za darmo nie chcial robic wiec niech mu bedzi ete 30Y. Benzyne tu maja droga niestety. Mur czadowy. BOski wymysl izolacji i glupoty. Patrzac na te Chiny sobie pomyslalem ze ten mur tylko podpalil caly ten konflikt kulturalny i swiadomosciowy. Cale masy nieuswiadomionych ludzi krazy po miescie w gazniturach i bialych skarpetkach , polerowanych butach. Pekin to miasto pustych wierzowcow. Widac to noca, ile swiatel pali sie w miepszkaniach. Sa takei osiwdla gdzie mniej niz 1%. DO tego buduja sie nowe wierzowce hotelowe pod olimpiade 2008. Metro sie remontuje, dodatkowa linia. Pewnie bedzie sie blyszczala jak psu jajca. Tak tak, z moich slow mozna wyczytac nute podsmiechiwania sie i zlosliwosci. Irytuje mnie juz to co tu widze. Troszke sie zmeczylem. Sa miasta ktore dzialaja w Chinach inaczej (Xian, Zigong…) tylko jeszcze nie odkrylem na czym polega ich ozolacja od reszty. Mur byl naprawde imponujacy, po drodze zjechalem na linie nad jeziorem. W Leo Hostel mlodociane towarzystwo niczym na koloniach, z australii i kanady i francji i szwecji. Ja zatem ide spac bo temat majteczek jakiejs tam piosenkarki albo ze chinczycy sa smieszni i sie smieszeni usmiechaja do ‘nas’ – raczej mnie nei interesuje. Dzis wracajac zatesknilem to pepiszona mojego, tak fajnie by nam bylo na tym murze…ehh. Malo dzis napisze bo skupiam sie na tym by ‘byc, czuc, myslec i sie zapomniec’ wiec tresci bedzie malo. hej





marzec 17, 2007
29 dzien – spadam do Beijing
Dluuugo spalem, by odespac. Poranna wyprawa na sniadanie z nowymi znajomymi z niemiec. Jedzonko na ulicy przepyszne za 4Y.Miasto obeszlismy dookola, ale po zewnetrznej stroie morow na poczatku, spokoju nie znalezlismy.Wszedzie motory i samochody i pipczenie. Troszke meczace. W takim miejscu szukalbym raczej ciszy i spiewu ptaszkow. Miasto jest bure i ponure. Raczej nie wpada mi do gustu gleboko, mimo przewspanialej obslugi w hostelu. Mozna tu zamowic kazdy bilet na dzis, sypialy, doslownie wszedzie bo szef ma wtyki na czarnym rynku, za 40Y. Zatem polecam.Szlajamy sie tak po tym zapyzialym miasteczku , a ludzie dookola szykuja sie jakby na swieto. Tak tak,.. w sezonie tu musi byc masakra. buduje sie nowe stragany, gaz i kanalizacja po latach dotrze za mury miasta. Wracamy przed pociagiem w to samo miejsce na przepyszny obiad, dla trzech osob 16Y, wiec sobie policzcie jakie to sa tu ceny wyzywienia. Taki obiad w polsce to ok 20-30zl kosztuje, tutaj 5Y(2zl). Moi milli znajomi odprowadzaja mnie pod sam dworzec, na szczescie tutaj nie ma tloku, ale za to pociag zapchany pod sam korek, a ja mam iejsca stojace. Tylko 1,5godziny wiec dajemy rade. Dookola dzieci placzace, matki karmiace, ludzie palacy faje za faja. Konduktor wsciekly na caly swiat. Igly juz prawie nie ma gdzie wcisnac, ale jest milo. Dziecko na plecach matki na nosidelku zaplakalo bo mu na oczka spadl kapturek. Matka tego nie widziala, wiec ja poprawilem. Wszyscy to widzieli i jakby wielce ich to poruszylo. Zaczeli sie do mnie milo usmiechac. Konduktor (wsciekly wczesniej) milo mnie poklapal , nie wiem za co. Potem pomogl zarzucic plecak. Tam mocno chail mi pomoc ze prawie plecak nie przelecial przeze mnie na druga strone. Kolec fakt mial krzepe i posture. Tlum wysiada , a ja mam przeblysk mysli czy musze oby tak za nimi pedzic do wyjscia skoro za niecala godzine mam pociag do Pekinu…Pokazuje konduktorce bilecik, pokazuje ze chce premienic go na sypialny, bo mam Hard Seat za 73Y. Ona na to ze ‘zostan pan tu gdzie stoisz’ no i czuje ze wygralem.Haha. NA 4 dni przed nei bylo juz sypialnych. Ja kupilem dzien wczesniej siedzace i to jest sposob. W Chinach nie ma ludzi na peronie. Jest pusto. Ludzie czekaja w kolejce w poczekalniach i potem grzecznie jak baranki ida o okreslonej godozinie wpuszczani przez konduktorow , do wagonikow. To oszczedza znacznie czas i zamieszanie. Ja zostaje doprowadzony do ostatniego wagonu(nr2) tajemniczego, sypialnego, pustego. Okazuje sie ze prawie zawsze jak nie ma miejsc sypialnych na dworcu, to sa w pociagu. Wystarczy sie zapytac konduktor. Dostaje za 140Y w sumie sypialny, czysty i spokojny. Czas odpoczac. Przy okazji zbilem i wylalem termoc pociagowy. Wszyscy sie smialli
Najbardziej facet co sprzedaja korale w pociagu. Okazalo sie ze ten pociag to jakis express wiec o 6 rano juz jestem w Pekinie.Zakazane miasto to jakas bajka o kubusiu puchatku.Ot wielkie muzeum, wiec jak ktos lubi takie muzealne eksponaty i wielkie budowle to zapraszam. Mimo to fajnie to na elewacji z Mao wyglada i ilosc zwiedzajacych robi duze wrazenie. Ulice ze sklepami faktycznie dosc duze i sporo tu maja rolexow. Wszedzie stoi policja i wojsko wiec niby sie czujemy bezpiecznie, ale patrzac naa tych chlopcow za mundurem, co maja ze 40-50kg wagi i o 2 numery za duzy stroj, mam male watpliwosci, haha. Popularnosc placu przed zakazanym miastem w sezonie ogorkowym jest bardzo duza. Jedzenie przepyszne tu maja, ale jesli sie troszke skreci z glownej ulicy. Tak dla proby wpadlem do dobrego baru na glownej zjesc pierogi za 20Y i byly okropne , te z rana za 4Y byly o niebo lepsze. Bardzo wiec latwo zbladzic tu kulinarnie, ale i pewnie tak samo latwo trafic na dobra kaczke
haha. Jutro atak wlasnie na kaczuszke po pekinsku. Lece zobaczyc ichniejsze nocne zycie, jest tu podobno taka dzielnica, ale smiem powatpiewac , ze bedzie atrakcyjniejsza os naszego poczciwego starego miasta w poznaniu. Leo hostel jest typowy , pelno mlodych amerykanow, filmy sobie tu puszczaja, i ciagle cos zamawiaja z baru.







28 dzien Pingyao
Nocka na dworcu nie byla wcale taka straszna, a prawde mowiac byla bardzo mila. Lyczek lyskacza zalatwil sprawe, mimo walki ze snem miedzy godz 3 a 3:30, potem poszlo jak z platka. Wyczyszczony waiting room, wywietrzony. Wczesniejszy byl zawiesina zapachu, dymu i stechlizny, wiec wolalem posiedziec w wielkim korytarzu z reszta bardziej uczulonych na zapachy ludzi. Pociag nadjechal szybciej niz sie spodziewalem.7 rano za 8Y przez 2,5 godziny na hard seat’cie pelnym dymu i zapuszczonych lokalesow wpatrzonych we mnie jak w obrazek tresci ‘ turysta bialas’. Pigyao przy tej pogodzie traci 90% uroku, jesli go ma wiogole. Z tego co moje oczka widza to nastepne zapuszczone miasteczno, ciasteczko dla turystow i taniej rozrywki miedzy pamiatkami a taksowkami rowerowymi. Deszcz i bloto, rozbodowa gloownej drogi, czyli wyprute ulice na calej dlugosci. Widac ze panstwo pompuje tu w tyrystyke ostrzej niz sie spodziewalem.Narazie tyle, jestem bardzo zmeczony , wiec lece spac w Harmony Hostel, bardzo milo za 60Y. Sporo turystow i jest z kim pogadac
ale te tematy..ehh
