Wycieczka do Hutong.. czyli czegos co mozna by z wolnego tlumaczenia nazwac ‘ prawdziwe miasto’ i faktycznie sporo tam prawdziwych Chin. Takich zapuszczonych, uplecionych na starych konstrukcjach. Ludzi prostych i wesolych. Zaden garniturniak tu zapewne nie zaglada. Pogoda nie taka jak trzeba, wszyscy pochowali sie w domach i sie grzeja. Na pocztowkach wyglada to slicznie. Jednak sporo zalezy od ’sezonu’.Mija mnie sznurek ryksz z europejczykami z kamerami i kocykami na kolanach. to jest dopiero przygoda
haha
Pekinska kaczka.. taaaaaaa, to temat dlugi by byl, ale nie chce mi sie o tym pisac dzis za duzo. Czuje sie po niej zle. Zamowilem cala, je sie to cos w takim nalesniku, do tego warzywa i jakies sosy. Nie chce tu sie chwalic bron boze, ale przed wyjazdem robilem pieczona kaczke w domu i byla o niebo lepsza. W restauracji wydalem 100Y za moj obiad i byla to wtopa tego wyjazdu. Powracam do pospolitych stolowek za 4-8Y. Zdrowe to i przepyszne. Mam dzis niepewne samopoczucie i od 3 godzin ta kaczka sie w zoladku mi topi i topi i nie moze utopic. Ciagle bulgocze i krzyczy ‘ratunku’. Oczywiscie w restauracji podano mi English menu gdzie cena byla o 50% wyzsza, wiec poprosilem o Chinske i od razu inaczej sie na mnie patrzono. Tak jakos mniej milo. tak jakby nie podobalo sie im ze turysta sie nie dal nabrac. Pomimo jednak ‘kaczego’ incydentu, haha, jade z wielkimi nadziejami na szanghaj. Kaczki sa trudne zwierzaki, zyja w swoim swiecie i zwyke parami, moglem to przewidziec, ze nawet w pekinie , polakowi kaczka nie jest dana do zjedzenia. Leo Hostel to takie mile miejsce, ale za glosno i za sztywno tu. Jedzenie maja beznadziejne i drogie. Nie probowalem, ale zapachy sie unosza bo tu wszyscy si estoluja z przyjezdnych. Powracajac do Hutong, bardzo zaluje ze wczesniej tam nie wpadlem. Po drodze zachaczylem o Lama Temple, ale balem sie wejsc do srodka, 50Y bilet i autokary europejskich tlumow w wieku 40-90 lat. Szkoda czasu, ale tez szkoda ze tak tam jest komercyjnie. Maszynka do robienia pieniedzy. Mijam rosyjska ekipe 40 ludzikow, od razu mnie namierzaja i cos do mnie mowia po rosyjsku, ale wlalsnei wychodzilem i tylko oddalem ‘ powodzenia ‘. Zaswiecili mi swoimi zlotymi zabkami szczerze ![]()
Prawde mowiac 2 dni to duzo za malo zeby cos o pekinie powiedziec. Ja nic tam jeszcze ciekawego nie zobaczylem, poza Hutong’iem i murem. Zycie w miescie schowalo sie w domu i si egrzeje przy telewizorze. Z nocnych obserwacji wynika ze wierzowce tu sa zamieszkale w 0.5- 1 %, ciekaw jestem co sie dzieje z reszta pustych mieszkan. Pekin przygotowuje sie goraczkowo do olimpiady. Buduje sie na nowo. Wszedzie budowa i wielkie plansze pokazujace planowana inwestycje. Wszystko stoi puste. Ja mam duze watpliwosci co do tych poterznych powierzchni budynkow. Kto tam bedzie mieszkal ?










Ha! Na f3d gdzies mi mignela informacja, ze w Chinach teraz rezydujesz, a widze ze nawet relacja na zywo jest.
Jak bedziesz w Gda, to daj znac, bo ostatnio jak sie widzielismy, to w wyjatkowo smetnych, sopockich okolicznosciach
Andrzej
Comment - autor: ewolucja — marzec 21, 2007 @ 11:30 am
Oczywiście w Gda będę ale niestety nie za szybko. Smętne faktycznie było to środowisko w sopocie, ale my zdaje się, że nawet troszke pogadaliśmy..co ? pozdrowka
Comment - autor: adamdudko — marzec 30, 2007 @ 2:01 pm